Iwona Dupont-Szczeblewska i Guy Dupont

Jeszcze raz pragniemy podziekowac Wam za Wasza prace i serce. Nie wiem jaka magia otacza Was wszystkich ale powiem, ze jestemy oczarowani! My i nasi goscie! Przez tych kilka dni zdazylicie nas poznac i wiecie jaki trudny i wymagajcy moze byc moj maz… a moj maz teraz „spiewa hymny pochwalne” na Wasza czesc! Minely dwa tygodnie od wesela a ludzie (i Polacy i Belgowie i Anglicy) ciagle zyja atmosfera tych dwoch fantastycznych dni/nocy. Wasza dbalosc o kzady szczegol, kontrolowanie kazdej minuty, troska o kazdego goscia – zadziwia. Wasz profesjonalizm bez rutyniarstwa i pelne zaangazowanie sprawilo, ze to byly najpiekniejsze chwile w naszym zyciu, niezapomniane i niepowtarzalne! To byla prawdziwa biesiada z cudownym pysznym jedzeniem, ciepla rodzinna atmosfera, szalonymi tancami i spiewami!!! Orkiestra Amadeusza to mistrzostwo! Wyczuwacie nastroj gosci i wiecie jak nim pokierowac, co zagrac jak wykorzystac te fale… czy weselej czy moze bardziej romantycznie! Twoje skrzypce, Andrzeju i Twoje, Ave Maria oraz Czardasz, sprawily ze ludzie mieli lzy w oczach a po tych wzruszeniach jeszcze ochotniej przystepowali do tancow. Glos Michala (ACH…..) i jego (Wasza) wszechstronnosc! Repertuar: roznorodny od walca do jazzu i swingu przez oberka i polke do popu i rock and rolla (hihi i nawet „szalona” byla). Iwona z orkiestry genialna! Do tego oprawa swietlna, ba, nawet „zadymienie” jeli to pasowalo do charakteru „kawalka”. A nad wszystkim czuwala Iwonka Dusza Amadeusza, ktora dbala o caloksztalt – Aniol. (Hmmm specjalny pakt pomiedzy Iwonkami – w tym cos jest!;) Drodzy, dzieki Wam rodzice i my „mlodzi” moglismy (bez zmartwien i spraw organizacyjnych na naszych glowach) bawic sie z goscmi! Prowadziliscie nas za reke, pamietaliscie o wszystkim. Z entuzjazmem spelnialiscie wszelkie zyczenia (hmmm czasem nawet i fanaberie) nasze i weselnikow. Dowodem na to wszystko jest to, ze Ci najbardziej zdystanowani i chlodni Belgowie i spokojni Anglicy zostali do samego konca porzucajac saczenie wina z krysztalowych kieliszkow na rzecz solidnego „lojenia” wodki po polsku i dospiewywania (pod wasza kuratela) polskich piosenek uniwersalnym tekstem „lalala”. Wy nie organizujecie wesel, Wy TWORZYCIE DZIELA z gatunku: SZTUKA BIESIADNA! Pragniemy goraco zaliczyliczac sie do grona Waszych przyjaciol – nie chcemy stracic kontaktu z tak cudownymi ludzmi. Nasz dom jest zawsze dla Was otwarty! Raz jeszcze dziekujemy Iwona Dupont-Szczeblewska i Guy Dupont

2011-01-23 21:43:33